piątek, 28 czerwca 2013

To już dzisiaj!

Po czterech przegranych meczach nadszedł czas, aby Polacy w końcu zdobyli punkty z wygranej. Tym razem naszym przeciwnikiem ma być Argentyna. Zespół ten jeszcze rotuje składem, jednak wiemy już, że do naszego kraju przyjechała dwunastka z meczów z Bułgarią.

W przeciągu ostatnich lat rzadko zdarzyło się żebyśmy przegrali z naszym dzisiejszym przeciwnikiem. Jednak na ich korzyść przemawia fakt, że to oni są gospodarzami, nie musza walczyć o czołowe miejsca w tabeli i nie będą grać pod presją jak my dzisiaj. Do final six mogą pozwolić sobie na rotacje składem, zgrywanie się ze sobą i eliminacje własnych  błędów. My natomiast mamy już nóż na gardle. Jeśli dzisiaj nasza gra będzie pozostawiała wiele do życzenia, a wynik rozczaruje fanów to pozostaje tylko wypatrywać cudu, aby awansować. Zawodnicy muszą sprostać dzisiaj oczekiwaniom kibiców, prezesów, a przede wszystkim spełnić wymogi trenera i swoje. Mają wysoko postawioną poprzeczkę, jednak są w stanie ją przeskoczyć.

Psychicznie zablokowani nie są w stanie wykorzystać w pełni swoich możliwości. Presja, która towarzyszyła im podczas meczów z Francją pokazała, że nie są oni jeszcze gotowi mentalnie do walki w tym turnieju. Zbyt krótki okres przygotowawczy przełożył się na zbyt niską formę, która według założeń trenera ma wzrastać z meczu na mecz. Jednak czy było to wygodne rozwiązanie jeśli naszym pierwszym przeciwnikiem miała być Brazylia?

Porażki rozczarowują, to wiadomo. Wiem, że powinniśmy liczyć na biało-czerwonych i wierzyć, że im się uda, ale... to nie jest ten zespół sprzed roku. Niektórym zawodnikom nie mam nic do zarzucenia, wręcz przeciwnie, ciągną oni grę i stawiają opór. Mam tu na myśli Zbigniewa Bartmana w meczach z Francją czy Michała Winiarskiego w drugim meczu z Brazylią. Takich osób jednak powinno być więcej. Jeśli chcemy wygrywać i zapewnić sobie ten matematyczny awans do final six chłopaki muszą się obudzić. Widać po nich postępy w każdym kolejnym spotkaniu, ale tych starć niewiele już zostało i trzeba o tym pamiętać. W ostatnim meczu z Francją widziałam przebłyski reprezentacji sprzed roku. Jednak to były tylko przebłyski. Wszyscy kibice chcą, aby Polacy miażdżyli przeciwnika, bez względu na to czy to Rusek, Brazylijczyk czy Fin. Jesteśmy narodem, który lubi marudzić, a mało skupiamy się na tym co pozytywne. Jednak mogę w tym przypadku to usprawiedliwić, ponieważ siatkarze zaczęli nasz rozpieszczać w ostatnich latach swoimi sukcesami i jak widzimy ich grę teraz to zwyczajnie jesteśmy źli i szukamy winnych takiego stanu rzeczy. Zajmując czwarte miejsce w rankingu FIVB zobowiązujemy się do gry na wysokim poziomie. Ten poziom, jestem pewna, że osiągniemy w dzisiejszym starciu.

Argentyna nie jest trudnym przeciwnikiem, ale czy przy obecnym przygotowaniu nasza drużyna narodowa jest w stanie z nimi wygrać? Liczę na to oraz jestem pewna, że pokaże dzisiaj na co ją stać kończąc spotkanie z dodatkowymi 3 punktami w tabeli.


POLECAM: 


czwartek, 27 czerwca 2013

Młoda krew

Zapewne każdy z nas zauważył, że Andrea w ostatnich meczach miał ten sam skład wyjściowy. Ci zawodnicy z szóstki są już rozpisani na wszelkie możliwe sposoby przez drużyny przeciwne. Ich nie najlepsza forma nie pozwala im na komfort psychiczny w grze i tym samym zastosowania niekonwencjonalnych zagrań. Rozumiem, że to są jedni z najlepszych w reprezentacji, ale jesteśmy w takiej sytuacji gdzie trener staje się strategiem i nie może pozwolić sobie na błędy.

W podanym dwunastoosobowym składzie na mecz z Argentyną znaleźli się dwaj zawodnicy, którzy swoją karierę reprezentacyjną zaczęli stosunkowo niedawno. Mowa tu oczywiście o Andrzeju Wronie i Fabianie Drzyzdze. Debiuty tych graczy w barwach biało-czerwonych, to odpowiednio 2013 i 2010 rok. Ich staż jest w takim razie krótszy w porównaniu do pozostałych zawodników. Tym samym reszta graczy zdążyła wpisać się na stałe w skład podczas gdy Ci dwaj panowie muszą starać się o miejsce w nim. Stanowią oni tak zwaną młodą krew i nie ma dla nich taryfy ulgowej. Żeby zaistnieć muszą grać na 100% swoich możliwości. Określić ich można jako ambitnych i walecznych. Podatni na emocje są w stanie zagrać efektywniej od swoich kolegów. Pamiętam jak w miejsce Marcina Możdżonka wszedł Andrzej Wrona w pierwszym meczu z Francją. Ten "młody"  środkowy wszedł na boisko i w swojej pierwszej akcji zapunktował blokiem. Takich zmian powinno być więcej, ale za Piotra Nowakowskiego, który wyjątkowo nie prezentuje wysokiej formy. Co się z kolei tyczy Fabiana, to nie miał on jeszcze okazji na pokazanie się w tym turnieju. Pierwszy rozgrywający- Łukasz Żygadło- prowadził do tej pory za mało kombinacyjne grę co powodowało łatwe rozczytanie naszych zamiarów. Zarzucić mu jeszcze możemy bardzo małą liczbę wystaw na atak środkiem, zarówno z pierwszej jak i z drugiej linii. Fabian jednak mógłby zaskoczyć przeciwnika, bo każdy rozgrywający interpretuje grę na swój indywidualny sposób i wybiera, swoim zdaniem, najlepszą możliwość poprowadzenia ataku.

Za wpuszczeniem "młodych" graczy przemawia więcej plusów niż minusów. Andrzej i Fabian zaskoczyliby przeciwnika pomimo krótkiego kadrowego stażu. Dla ekipy, która nie zna ich gry dokładnie mogą być problemem, a swojej drużynie w ostatecznym rozrachunku przyniosą wiele korzyści. Reasumując, starsi gracze wnoszą na boisko doświadczenie, ale za to młodzi energię i chęć do walki.

Bez względu na to na kogo jutro postawi Andrea zmierzać będziemy po zwycięstwo!





Składy: 

Polska:

  • Rozgrywający: Łukasz Żygadło, Fabian Drzyzga
  • Atakujący: Zbigniew Bartman, Jakub Jarosz
  • Środkowi: Piotr Nowakowski, Marcin Możdżonek, Andrzej Wrona
  • Przyjmujący: Bartosz Kurek, Michał Winiarski, Michał Kubiak, Michał Ruciak
  • Libero: Krzysztof Ignaczak

Argentyna:

  • Rozgrywający: Luciano De Cecco, Nicolas Uriarte
  • Atakujący: Ivan Castellani, Bruno Romanutti
  • Środkowi: Sebastian Sole, Pablo Crer, Martin Ramos
  • Przyjmujący: Rodrigo Quiroga, Pablo Bengolea, Federico Pereyra, Cristian Poglajen
  • Libero: Alexis Gonzalez


poniedziałek, 24 czerwca 2013

,,Szczęście siedzi na siatce okrakiem"


Francja - Polska


Czwarta przegrana Polaków w Lidze Światowej zwiastuje marne szanse na awans do następnego etapu. Biało-czerwoni na samym początku mieli wysoko postawioną poprzeczkę- pojedynki z Brazylią. Widać było, że nie są w najlepszej formie. Jednak następny mecz z Francją po dwóch tygodniach przerwy miał przynieść wygraną. Tak się jednak nie stało. Zarówno pierwsze jak i drugie spotkanie Polacy przegrali 2:3. W tym momencie zajmujemy ostatnią lokatę w grupie z 3 punktami na koncie.

Co dalej? Siatkarze czują, że nie osiągnęli jeszcze szczytu formy. Ekipa wraca dzisiaj do Polski, aby zacząć przygotowania do nadchodzącego meczu z Argentyną. Po tym co widziałam wczoraj mogę być spokojnej myśli. Na boisku do rywalizacji z Francją stanął prawdziwy polski zespół. Ten zespół, który nie da ze sobą tak łatwo wygrać. Grała ekipa, która podjęła walkę! To byli mentalnie Ci zawodnicy, którzy zdobyli złoto w zeszłym roku w Lidze Światowej. Niestety tę waleczną, pełną determinacji postawę siatkarze przyjęli zbyt późno, bo po 3 secie, kiedy ciężko już było mówić o wygranej biało-czerwonych. Jednak nie możemy im zarzucić braku ambicji czy niepodjęcia walki. Oni przede wszystkim pokazali wczoraj, że chcą wygrywać!

Nie należy zapomnieć, że przeciwnik stawiał ciężki opór. Zwykłe bloki czy mocne serwy nie były w stanie go wybić z rytmu. Francuzi grali bardziej kombinacyjnie w porównaniu do Polaków. Do tego świetni w obronie nie pozwalali zdobywać punktów Orłom prosto z ataku. Pod siatką iskrzyło po jednej i drugiej stronie, czego potwierdzeniem była przyznana przez sędziego czerwona kartka dla zespołu Anastasi'ego. Kilka nie prawidłowych decyzji arbitra przyczyniło się, co prawda w małym stopniu, na wynik końcowy. Jedno natomiast jest  pewne, kibic oglądając wczorajszy mecz nie mógł się nudzić.

Większość fanów reprezentacji położyła już krzyżyk na tegorocznej Lidze. Moim zdaniem powinniśmy wierzyć w zespół do końca. Już nie raz nas zaskoczył, więc pozwólmy mu również zrobić to w najbliższych meczach. Uważam, że decyzje odnośnie składu i taktyki należy pozostawić trenerowi. Jeśli natomiast wierzycie w zespół biało-czerwonych to będziecie z przyjemnością oglądać ich zmagania, ponieważ jak wczoraj pokazali, są wstanie podjąć walkę.


Polska: Francja 2:3   (25:21, 23:25, 25:20, 21:25. 15:13)



















 POLECAM: